niedziela, 27 kwietnia 2014

W dobrą stronę !

Kiedyś taka nie byłam. Kiedyś mogłam trwonić cenny czas, lenić się.
Kiedyś było mi wszystko jedno.

Teraz jestem coraz bardziej świadoma, zmieniam się z każdym dniem.
Szybko podejmuję decyzje.
Nie zastanawiam się.
Brnę do przodu, niczego nie żałuję.
Wyciskam z życia 200 %. W końcu mam je tylko jedno.

Czasem potrafię mieć wyrzuty sumienia że nie wykorzystałam z jakiegoś powodu dnia na maxa. Czasem coś wyskoczy i nie zrealizuję planu który sobie założyłam, przecież bywa różnie.

Ktoś powie ... '' dziwaczka'' ale ja lubię wypełniać swoje godziny rożnymi zajęciami, przyjemnościami, nie lubię być bezczynna, szkoda mojego życia.

Planuję, notuję, zapisuję, marzę i staram się realizować cele które sobie stawiam, a robię to bez przerwy.

Ciesze się że jesteśmy aktywni całą rodziną. Nie siedzimy w domu, nie nudzimy się. Zawsze rowery, spacer, lody, plac zabaw, znajomi, kawa w ulubionej kawiarni, zawsze z ludźmi. Nawet wypad 450 km do Katowic na spotkanie innych blogujących mam , co to dla nas  :)

Bo my to po prostu lubimy.
Zamknięci w domu czujemy się źle.

Więc tak to już jest że wszędzie nas pełno. Ale co tam... uwielbiamy to !






Coś mi się wydaje że mojej córce kroi się znajomość na dłużej ;) Słodkie to ! Na zdjęciach uroczy Olek , syn naszych znajomych.

juSia

środa, 26 marca 2014

Ona !

Ona, choć tym razem nie Julia.

Jeśli śledzicie bloga, to gdzieś tam po drodze, cyklicznie pojawiały się posty o moich marzeniach i spełnianiu ich. O samozaparciu, wytrwałości w dążeniu do celu. No właśnie, kto nie chciałby spełnić swoich marzeń, chociaż jednego ?

Ja bardzo lubię mieć pomysł na siebie, na życie, w końcu mam je tylko jedno i jestem pewna, że chcę z niego wycisnąć co tylko się da. Żyć na 200 %. Czuję też że potrafię być kreatywna.
Czytacie mnie, wiecie, że firma, że Tulimy, że sklep, że pasja, że z myślą o Julce, że maszyna, że szycie.

O właśnie ! Szycie i maszyna ! Długa historia... a może właśnie nie długa? To w jakim miejscu jestem i to co robię teraz, nigdy by się nie wydarzyło, gdyby nie Ona. Kobieta z wielkim bagażem doświadczeń. Kobieta silna, zdecydowana. Moja mama.

Pokazała mi wszystko, nauczyła, pomagała. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z szyciem, mówiła "spróbuj" , a teraz dzięki niej ta przygoda zmieniła się w pasję i wielką frajdę.
To do niej biegnę, po radę w ważnych sprawach, to z nią nauczyłam się, że kto nie ryzykuje ten nie ma, że trzeba być odważnym w życiu i stawiać na konkrety.
To dzięki niej wstaję rano i z przyjemnością wychodzę do pracy.

Na spotkania w cztery oczy mamy mało czasu. Owszem, brakuje trochę tych chwil sam na sam, ale musze być wyrozumiała, mam jeszcze troje rodzeństwa :) Na szczęście nauczyła też dzielić się.
 Czasami jednak się udaje i wtedy, straszliwie mocno cenię sobie te wspólnie spędzone chwile w mojej pracowni, nasze pomysły, choć różne zawsze znajdują wspólny mianownik. Uwielbiam kiedy pracujemy nd czymś razem.

Kiedy ktoś zadaje mi pytanie, skąd, dlaczego, jak to wszystko się potoczyło, z dumą odpowiadam, że zawdzięczam to swojej mamie.

Mamo, dziękuję, że zaszczepiłaś we mnie pasję.



Mommy On
Jusia


wtorek, 11 marca 2014

W biegu

Wciąż biegam. Nie wymiękłam. Codziennie udowadniam sobie że dam radę.

W ciągu tych ostatnich dni odkryłam że bieganie to coś więcej niż przebieranie nogami w celu poprawy sylwetki.

Biegnę i jestem w tej chwili sama ze sobą, ze swoimi myślami. Biegnę liczę, analizuję, przemyślam.
Ten czas w samotności to dobry czas, pozwala mi lepiej zrozumieć pewne rzeczy, do innych podejść z większym dystansem, pozwala spojrzeć wgłąb siebie.

Jeśli o 7 rano zobaczycie kogoś w zielonej czapie, ze słuchawkami na uszach to właśnie ja.
Biegnę i czasem sama do siebie się uśmiecham.
Biegnę i śpiewam pod nosem ... tak, tak pewnie niekiedy zbyt głośno , ale co tam :)
Na słuchawkach najczęściej ''Beyonce i Love on top '' bo daje powera

Czasem czuje na sobie wzrok ludzi, myślą '' Że jej się chce tak rano latać po mieście ''
Innym razem, biegnę, próbuję wyminąć babcię na chodniku i zanim zdążę powiedzieć '' przepraszam '' widzę jak ręką robi unik żeby jej torebki nie wyrwać :)

Polubiłam bieganie, serio. I lubię czuć że robię coś dla siebie.

Czuję też, że wiele w moim życiu się zmienia, że ja się zmieniam.
 Że stawiam sobie konkretne cele do zdobycia.
Na wiele spraw zaczynam patrzeć z zupełnie innej perspektywy.
Przede wszystkim chce być innym człowiekiem, lepszym człowiekiem .


I was here.
Mommy On

wtorek, 4 marca 2014

Odwrócone role

Jest 23.40. Ja matka szukam chwili dla siebie, odprężenia, chwili w ciszy.
Co tam będę ukrywać, siedzę w wannie, tak, tak z laptopem, najlepiej duma mi się w wannie.
Julka śpi od kilku godzin, nagle słyszę z pokoju obok ' mamoooooooooooooooo ! ' Więc zrywam się szybko, owijam w ręcznik, biegnę co sił w nogach, choć to tylko 4 metry z łazienki do jej pokoju.
Patrzę, siedzi na łóżku i mówi ' mamo siusiu i baję ' ...

Dokładnie tak, moje dziecko i tu muszę być nieskromna wybaczcie ale po prostu dumna jestem, od dwóch miesięcy bez pieluszki, w dzień i w nocy, a od kilku tygodni budzi się w nocy na siusiu. Wstaje, prosi o nocniczek, załatwia sprawę i idzie dalej spać. No dla mnie MEGA !





Ale co by nie było tak słodko, nie powiem, bunt dwulatka nie jest wymysłem i przekonujemy się teraz z Monż o tym na własnej skórze. W pewnych momentach chciało by się włosy z głowy rwać.
Powiedzcie proszę, że to szybko minie ?!

Wracając do matki. Biegam już 2 tygodnie, nie wymiękłam po kilku dniach, to może i teraz nie wymięknę.
Choć uwierzcie mi że kiedy budzik dzwoni 6.30 , pierwszą myślą po otworzeniu oczu jest ' nie, nie idę dziś, zimno jest ' ... ale zaraz potem zbieram się i wychodzę.
I wiecie co? Jestem z siebie zadowolona, ale najwięcej dla mnie znaczy to że widzę że On jest ze mnie dumny, bo nie wierzył, ale ja mam w sobie dużo samozaparcia.

No i role się od jakiegoś czasu odwróciły o przez ostatnie dwa lata Julka witała nas rano z uśmiechem na ustach, teraz to  my popijając w ciszy poranną kawę, czekamy aż ona wstanie, by powiedzieć jej '' dzień dobry ! kochamy Cię ! ''

Mam nadzieję że jestem dla kogoś motywacją. Że jestem dowodem na to że warto robić coś dla siebie.
Dla lepszego samopoczucia, dla zdrowia.

niedziela, 2 marca 2014

Bardzo 'dziewczyński' wpis DIY

Bardzo, bardzo, bardzo , bo chciałam Wam pokazać jak robić bardzo ładne, niedrogie, oryginalne gumeczki do włosów dla naszych małych dam.

Pomyślałam też, że były by idealnym prezentem, drobiazgiem, czasem potrzeba nam coś 'na szybko' w odwiedziny do znajomych, ja staram się zawsze mieć coś ze sobą, bo uwielbiam obdarowywać innych.

Drobiazg o tyle cenniejszy że zrobiony własnymi rękami, co uwielbiam !
Zobaczcie same :

Do przygotowania wystarczą nożyczki oraz lamówka elastyczna z falbanką, którą bez problemu znajdziemy w  pasmanterii w pięknych kolorach.

o taka


 Bierzemy 25 cm i wiążemy z obu końców lamówki supełek. Najlepiej zrobić to na nadgarstku wtedy gumeczka będzie miała odpowiednią wielkość.

Tak wygląda gotowa


To jak ? Podobają się ? Spróbujecie same?

Mommy ON

środa, 19 lutego 2014

Co ja zrobię dla siebie i jak Wy mi w tym pomożecie ?!

Lubię bardzo stawiać sobie cele i wyzwania, potem mieć satysfakcję że dałam radę. Lubię też robić coś dla siebie, jest mi to potrzebne dla zdrowia psychicznego, a prościej żeby po prostu nie zwariować.

Idzie wiosna, potem lato, więc pod hasłem zrobić coś dla siebie jest teraz zdrowsze życie i aktywność fizyczna.
 Był szybki pomysł na zumbę, chciałam spróbować, ale godziny zajęć mi nie odpowiadają, gdyby zumba mogła być o 7,00 rano ;) ahhh

Podzielę się z Wami moim celem, na półtora miesiąca licząc od dnia dzisiejszego. dokładnie tak nie od pierwszego, a od n dziewiętnastego lutego i nie od poniedziałku tylko od środy, tak na przekór !

Wiem że w domu trenujecie różnie, różne programy, Ewkę, Mel B itp. Ja zafiksowałam się na Ewkę bo lubię i nie nudzio mnie to, a co najważniejsze przynosi szybkie i widoczne efekty, zadowalające oko :)

Cel i program na ten czas to : 3 razy w tyg. Skalpel II i 5 razy w tyg jogging rano.

Cel o tyle dla mnie trudniejszy bo  biegać mogę tylko rano, ze względu na to że wtedy mam z kim zostawić śpiącą Juliśkę, to po pierwsze.
A po drugie możecie wierzyć lub nie, ale jestem strasznym śpiochem, Julka mnie rozpieściła swoim spaniem i pobudka dla mnie o 6.30 to wielkie wyzwanie.

Dziś jestem już po pierwszym treningu, o dziwo podniosłam się z łóżka, przebiegłam mały dystans, co nie powinno dziwić, ekhm nie pamiętam kiedy ostatnio biegałam.
Od rana miałam świetny humor, buzia sama się uśmiechała, no i mina monż bezcenna kiedy wpadłam do domu z cieplutkimi bułeczkami ;)

Opcja na to jak wy pomożecie mi przetrwać ten miesiąc jest taka:
codziennie będę wrzucała na funpage bloga zdjęcie z porannego biegania, jestem słowna, jeśli tego nie zrobię i nie będzie na to żadnego uzasadnionego usprawiedliwienia, będziecie mogły nazwać mnie mięczakiem :)


W ten sposób chcecie czy nie będziecie moją motywacją.

Zrobię zdjęcia przed i po, zgadzacie się?

Możecie dołączyć do mnie na fb o tu.




P.S nie koniecznie, chcę być chudsza, chcę być zdrowsza, a przy tym mieć jędrne ciało i piękne nogi
jestem przecież 25-letnią mamą ! ;)

powiem po cichu że nie moge się doczekać jutrzejszego poranka 
Mommy On 
juSia

wtorek, 11 lutego 2014

matka vs córka

Myślę, że to będzie swojego rodzaju podsumowanie dwóch lat mojej córki.
Jeden z ostatnich takich postów, bo teraz zaczyna się nowy etap w naszym wspólnym życiu.

Jeśli mam być szczera ze sobą i Wami to mogę powiedzieć to głośno: tak jestem konsekwentna w wychowywaniu swojego dziecka. I nie ma w tym większej filozofii, ale dzięki temu

Julka odkąd skończyła 2-mce przesypiała już całe noce
Śpi w swoim wyrku w swoim pokoju
Od miesiąca śmiga bez pieluszki co obecnie jest naszą największą dumą.
Zajada mleczko na śniadanie i kolacje bo lubi,   bo woła ' mamo mlecio cę '
Zajada wszelkie zupy ze smakiem, zupa stanowi nasz najważniejszy posiłek w ciągu dnia
Dobrze mówi, bez trudu powtarza wyrazy, chętnie śpiewa i tańczy bez końca
Namiętnie szoruje ząbki


Ale co tam to wszystko... wszystko jest do zrobienia

Teraz zaczyna się przewyśmienity etap w moim życiu, w mojej relacji z nią.
Relacja matka - córka ... przyjaciółki
Relacja i etap które nigdy nie muszą się kończyć.
To uczucie, to gesty, to wspólne czynności, uściski i okrzyki radości.
To spędzane razem wolne chwile i zasypianie w objęciach.
To oczy w które nie mogę przestać patrzeć i głos który kocham słyszeć.

P.S żeby nie było tak samolubnie o nas

To tata, który uchyliłby nieba dla ukochanej córki za jedno ' kocham cię '



Codziennie dostaję od niej wielką siłę.
Jestem kobietą, jestem jedną z Was.
Jesteśmy silne, jestesmy piękne, mądre i damy radę !

Bo jak nie my to kto ? 
Jesteście ze mną ?

Mommy On
juSia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...