czwartek, 7 marca 2013

Spring ! Zimo idź i nie wracaj ...

Wczoraj chyba wszyscy się przekonali i przypomnieli sobie jak bardzo słońce jest nam potrzebne do życia, do dobrego samopoczucia, lepszego humoru, do tego żeby pożegnać już w końcu zimową chandrę i deprechę. Zima jest fajna, ale ile można ?

We mnie taka wiosenna pogoda pobudza chęć do działania.
Wczoraj odbył się nasz pierwszy długi pozimowy spacer, poza domem spędziłyśmy całe popołudnie, około 4 godzin. Grzechem było by siedzieć w domu, kiedy za oknem jest prawie 10 stopni w cieniu, a w słońcu 25


 Moment przez nas bardzo wyczekany. Ja i Julka jesteśmy swojego rodzaju 'łajzami', kiedy tylko temperatura na to pozwala potrafimy spędzać prawie cały dzień na świeżym powietrzu i spacerach. To niesamowite jak człowiek potrafi odpoczywać, Julka z zadowoleniem chłonie otoczenie patrzy, ogląda, śmieje się, komentuje po swojemu, to wszystko bardzo cieszy. 

 
Nie od dziś wiadomo też że dzieciom najlepiej śpi się na dworze, co też Julisia postanowiła uczynić. Prosta sprawa dziecko wyspane, dziecko zadowolone. Mama przyjemnie zmęczona, bo po długim okresie taki spacer to spory wysiłek dla nóg, ale warto było.

Niestety zima wraca do nas jeszcze na tydzień, i niech lepiej szybko mija, bo wtedy już na dobre zawita wiosna. Czekam.

P.S Julka chodzi coraz lepiej, a my ze ślubnym pękamy z dumy. Myślę że jak tak dalej pójdzie to na Wielkanoc myszata będzie już pocinać.

Przepraszam was za jakość zdjęć, byłam zmuszona korzystać z telefonu, gdyż na  moje nieszczęście gdzieś zapodziała się ładowarka, a juSia bez swojej lustrzanki jak bez ręki.

Can't wait !

pozdrawiam 
juSia

niedziela, 3 marca 2013

Kolejny tydzień za nami.

Ten post będzie swojego rodzaju podsumowaniem tygodnia.  

Wiecie drogie mamy, że z naszymi bobasami nie da się nudzić, można by się wręcz pokusić o stwierdzenie, że doba jest za krótka :) Zawsze dużo się dzieje i trzeba garściami łapać chwile razem spędzone, bo czas biegnie nie ubłagalnie i każda z nas się zastanawia jak to możliwe, że dzieci tak szybko rosną.

Ostatni tydzień dał mi jako mamie jeszcze więcej radości i szczęścia niż zwykle. Otóż bardzo  długo czekałam, aż myszata powie wyczekane przeze mnie, wymarzone i wytęsknione MAMA i oto stało się, dla mnie to bezcenne i wciąż mogę słuchać nieskończonej melodii dla moich uszu 'mamamama ma  ma maaaaama '  
Pierwszymi słowami  myszatej było Tata i Baba, wyprodukowała je kiedy miała 8 miesięcy, więc kolejne prawie 5 czekałam na Mama :) Długo, ale warto. 

Mama jest szczęśliwa, a ten błogostan potęguje fakt że własnie dziś Jula postawiła swoje pierwsze samodzielne kroki. Jest czad ! To niesamowite jak długo rodzice czekają na takie chwile, a potem co ? Oczywiście mamowe szklane oczy i ogromna tatowa duma :)


Przed nami perspektywa wiosennych spacerów, nie możemy się doczekać !

Widzicie w jej oczach łobuza ? Ja tak !
Miniony tydzień zaowocował również w małe zakupy poczynione dla mamy i córy.
Oto buby nowe laczki na pierwsze kroczków stawianie, lekkie i wygodne, zakupione w h&m


i dla równowagi dla mamy to samo tylko w innej wersji wygodne, lekkie, jak kapcie :) 


I co jeszcze? Ku wielkiej uciesze mojej mamy w końcu nauczyła mnie lepić pierogi ha ! Myślę że jest ze mnie dumna, szczerze mówiąc nigdy mi to nie szło za specjalne,a tu usiadłyśmy rach ! ciach ! i zrobione, ulepione, nawet ładne, zgrabne i smaczne ! Ruskie :) 

mniam
Zakupiłam również coś do transportowania Julki, ale o tym w niedalekiej przyszłości kiedy to uda mi się choć troszkę przetestować, żebym mogła Wam więcej napisać na ten temat.

Wiosna tuż, tuż.
Czas zacząć nowy tydzień pełen niespodzianek i przygód.
Jestem głodna przyszłości.

pozdrawiam Was 
juSia


środa, 27 lutego 2013

=DIY= czyli juSinowy pomysł na zabawki kąpielowe

Cudowny dzień ! W końcu słońce pojawiło się za Polskimi oknami i daje przedsmak wyczekanej wiosny. Już nie mogę się doczekać dodatnich temperatur. Od razu chce się żyć. Idąc do pracy miałam wrażenie że ludzie byli jacyś inni, jakby ta pogoda tchnęła w nich dobre samopoczucie i chęć działania. Niech tak będzie!

Ja dziś przychodzę do was z Do It Yourself (zrób to sam), czyli mój pomysł na ogarnięcie zabawek kąpielowych Julki.

 Dobrych kilka miesięcy temu nasza córka przeprowadziła się ze swojej plastikowej wanienki do dużej wanny łazienkowej, a wraz z nią przeprowadziły się tam zabawki kąpielowe tj kaczuszki, żabki i ośmiorniczki :)
Po kąpieli zabawki lądowały na brzegu wanny, jednak szybko się zorientowałam że w niektórych miejscach czarnieją co wyglądało bardzo niehigienicznie i nieestetycznie, a przecież Jula wszystko bierze do buzi. Tak być nie mogło, postanowiłam zrobić siatkę na zabawki, w której wysychałyby po kąpieli i dzięki której nie miały by styczności z wanną na której zwykle jest wilgotno, a co za tym idzie mnożą się bakterie.

Najpierw pokażę wam sklepowy odpowiednik tego co zrobiłam, kosztuje około 40 zł, dodam że ja wolała bym za te pieniążki kupić coś dla myszatej :)



Swój woreczek zrobiłam  ze wszystkich haha trzech rzeczy które miałam w domu, czyli z woreczka do prania bielizny i dwóch przyssawek :) koszt to pewnie jakieś 10 zł i siateczka świetnie zdaje egzamin
w roli glówniej :
Julkowe zabawki


woreczek do prania  bielizny, bądź zasłonek typu 'makarony'
dwie przyssawki
Wystarczy przeciąć po dwa oczka nożyczkami i przecisnąć mniejszą część przyssawki.

Prezentuje się tak:


 Dzięki temu rozwiązaniu, zabawki przez większość czasu są suche czyste i nie są siedliskiem bakterii.

Jak Wam się podoba moje rozwiązanie?
Macie taki gadżet w swojej łazience?

Pozdrawiam
juSia

poniedziałek, 25 lutego 2013

Kręgosłup już siada... nosidło?

Od dłuższego czasu zmagam się z bólami kręgosłupa, myślę że jest to wynikiem mojej siedzącej pracy oraz niewielkiej aktywności fizycznej. Nie zwalała bym tutaj  całej winy na noszenie na rękach Julki, ponieważ staram się nie robić tego zbyt często jeśli nie muszę. Muszę też przyznać że sporo kłopotów przysparza mi fakt iż mieszkamy na 4 piętrze i kilka razy dziennie muszę Julę wnieść i znieść na dół, zdarza się że muszę również mieć przy sobie  domowe zakupy, a myszata waży już pewnie  10 kg. Kręgosłup siada :(

Przeglądając dziś internet całkiem przypadkiem natrafiłam na nosidło biodrowe marki Hipseat. I szczerze mówiąc nawet mnie zaciekawiło.

Producent przekonuje:
Nosidełko Hipseat:
  • zdejmuje cały ciężar z Twoich ramion i pleców, redukując obciążenie kręgosłupa
  • równomiernie rozkłada ciężar wokół talii, bioder i miednicy
  • utrzymuje nóżki i bioderka dziecka w prawidłowej, fizjologicznej pozycji
  • nie krępuje ruchu Twojego dziecka
  • 6 mies - 3 lat
  • do 20 kg 
 Muszę przyznać że jestem zainteresowana bo chcę odciążyć kręgosłup, a wydaję mi się że zwykłe nosidło będzie niewygodne w użyciu przy większym dziecku (Jula ma roczek) , chciała bym mój po zniesieniu dziecka na dół móc wygodnie, sprawnie i szybko wyjąć je żeby mogło pobiegać po dworze. Jedyny minus jaki zauważam jest taki że wolała bym mieć wolne obie ręce, a przy tym nosidle jedna ręką trzeba wciąż trzymać bobasa za plecy, cięzko zrobić w sklepie zakupy tylko jedną ręką :) Chociaż da się na pewno.


I pytanie do was drogie mamy, co wy o tym myślicie? Macie takie bądź inne nosidło?
Warto kupić? Cena to około 170 zł.
Potrzebuje waszych opinii !

pozdrawiam
juSia

niedziela, 24 lutego 2013

Czy to już czas? O tym o tym i o tamtym :)

Kredki?
Czy to już czas?

Oczywiście ! Dla roczniaka wcale nie jest za wcześnie na kredki, musi być tylko bezpiecznie.
Julka właśnie zaczyna swoją przygodę z rysowaniem. Długo zastanawiałam się jakie kredki wybrać i ostatecznie zdecydowałam się na takie grubsze ołówkowe z racji tego że moja kochana mała ząbkuje i wszystko co ma w zasięgu rączki bierze do buzi, po prostu obawiałam się że połknie kawałek takiej zwykłej kredki Bambino którą łatwo połamać. 


Julka po dokładnym obejrzeniu swojego nowego nabytku od razu wzięła się do 'rysowania' , a ja do pokazania jej jak trzymać kredkę w rączce. Szybko złapała, trzyma zazwyczaj w prawej rączce, ale czasami chwyci też lewą. Ale przecież nic  złego się nie dzieje. 
Jak też przypuszczałam kredki oprócz rysowania służą również do gryzienia, czego efektem jest kolorowa buzia :) To nic !


a że mama ostatnio ma fioła na punkcie wszelkiego rodzaju wzorów w grochy, groszeczki, kropeczki to Julkowe kredki będą mieszkały w takich pięknych puszkach z Biedrony :)


P.S Julka łobuzuje coraz więcej !

I na koniec jeszcze krótko, szybko, raz dwa! O podkładzie bourjois 123 perfect Foundation  o którym pisałam w poprzednim poście, specjalnie dla pa_ulinka :) Otóż pisałam wcześniej że moim odkryciem roku jest szmatka muślinowa, ale już wiem że do odkryć dołączy ten oto podkład. Wiem dokładnie że podkład to kwesta mega indywidualna, ale ten  nie wyolbrzymiam tu, jest IDEALNY dla mnie ! Bez dwóch zdań wszystkie obietnice producenta u mnie się sprawdziły. Zapłaciłam za niego 50 zł i uwierzcie mi nie zamienię na nic innego.

Pierwszy podkład który posiada trzy pigmenty korygujące cerę. Pożegnaj się z ziemistą cerą i zaczerwienieniami. YES !
1. Żółte pigmenty - redukują cienie pod oczami. YES !
2. Fiołkoworóżowe pigmenty - świeża cera bez plamek i piegów. YES !
3. Zielone pigmenty - maskuje popękane naczynka i czerwone ślady po trądziku. YES !
Podkład jest lekko matujący, długotrwale nawilżający oraz posiada SPF 10. YES ! 

Wszystko się zgadza :) I to mnie cieszy. 

Buteleczka z burżujem już na stałe zamieszkała w kosmetycznym koszyczku. Dobrze wydane pieniążki.


pozdrawiam Was 
juSia

czwartek, 21 lutego 2013

Zrządzenie losu i wyczekany burżuj

Jak to dobrze o czymś intensywnie myśleć i marzyć, trzeba uważać bo to się może szybko spełnić.
Jeszcze całkiem nie tak dawno suszyłam głowę mojemu przyjacielowi  -'Czarny' pozdrawiam Cię ' jak bardzo chciała bym pójść na koncert Sokoła i Marysi starosty. Jestem naprawdę ich wierną fanką. Na co mój przyjaciel : ' Justa przyjeżdżaj do Wawy pójdziemy na jakiś koncert. Hmm tylko że młodej mamie to już nie tak łatwo wyskoczyć na weekend, poza tym nie lubię zostawiać Julki.


Ale do sedna zrządzenie losu brzmi tak, że koncert Sokoła i Marysi odbędzie się w moim mieście! Ha! Jestem szczęśliwa, stolik zarezerwowany, bilety kupione, bo już bym sobie nie wybaczyła, gdyby ominęło mnie to wydarzenie. Dosłownie zgrzeszyła bym. Ale koncert będzie więc, będzie fajnie :) Już się cieszę i nie mogę się doczekać. Zawitamy tam razem ze ślubnym i być może z naszymi dobrymi znajomymi S :)


No i jeszcze juSia nie była by sobą gdyby nie wspomniała o wyczekanym nabytku, czyli mam już swojego burżuja, podkład Bourjois 123 Perfect, znany blogerkom, dużo pozytywnych opinii, średnio kryjący, lekki dobry na lato, ładnie pachnie i podobno zawiera kolorowe pigmenty mające korygować cienie i zaczerwienienia , więc co mogę powiedzieć poużywamy, zobaczymy :) Pewnie dam znać jak się sprawdził.



Lubicie chodzić na koncerty waszych ulubionych zespołów ?
 pozdrawiam
zacieszająca
juSia 

środa, 20 lutego 2013

Mamowa codzienność

Nie będzie to nic nowego, jeśli powiem że to jak zmęczona jest mama zrozumie tylko druga mama.
Żeby nie było, nie ględzę, nie marudzę i nie żalę się tak po prostu jest i nie ma na to rady. Poza tym ktoś może powiedzieć 'sama chciałaś'  to prawda sama chciałam, to była moja świadoma, zaplanowana decyzja i nie żałuję niczego. Bo choćbym opadła całkowicie z sił na koniec dnia to jeden uśmiech  albo przytulenie się mojego dziecka powoduje że o wszystkim zapominam i po prostu jestem szczęśliwa. Z reszta takie uroki macierzyństwa :) Na szczęście tych pozytywnych chwil w zyciu każdej mamy jest zdecydowanie więcej.

Zgadzacie się że w pełni mamę zrozumie tylko druga mama? 

Musze Wam też powiedzieć że dziś spotkał mnie prawdziwy luksus, otóż udało mi się zdrzemnąć popołudniu i    nie byla to krótka drzemka, myślę że spałam około 1,5 h. Wstałam jak młody bóg. Cudowne uczucie. Niezbyt często mam taka okazję, ostatni raz zdarzyło mi się to pewnie dobrych kilka miesięcy temu. ale dobre i to :) A wszystko dlatego że Julka wpadła w wir zabawy z tatą, po czym po prostu tez zasnęli oboje. Więc żeby bylo śmieszniej jak nigdy popoludniową drzemkę z Julka odbyli również szczęśliwi rodzice. 


Dzięki temu zyskałam sporo energii żeby zrobić coś jeszcze kiedy mała pójdzie spać na noc.
Miło jest choć raz nie padac wieczorem ze zmęczenia.

+ Julka która błaga o wieczorne mleko :)



pozdrawiam
juSia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...