Wczoraj chyba wszyscy się przekonali i przypomnieli sobie jak bardzo słońce jest nam potrzebne do życia, do dobrego samopoczucia, lepszego humoru, do tego żeby pożegnać już w końcu zimową chandrę i deprechę. Zima jest fajna, ale ile można ?
We mnie taka wiosenna pogoda pobudza chęć do działania.
Wczoraj odbył się nasz pierwszy długi pozimowy spacer, poza domem spędziłyśmy całe popołudnie, około 4 godzin. Grzechem było by siedzieć w domu, kiedy za oknem jest prawie 10 stopni w cieniu, a w słońcu 25
Moment przez nas bardzo wyczekany. Ja i Julka jesteśmy swojego rodzaju 'łajzami', kiedy tylko temperatura na to pozwala potrafimy spędzać prawie cały dzień na świeżym powietrzu i spacerach. To niesamowite jak człowiek potrafi odpoczywać, Julka z zadowoleniem chłonie otoczenie patrzy, ogląda, śmieje się, komentuje po swojemu, to wszystko bardzo cieszy.
Nie od dziś wiadomo też że dzieciom najlepiej śpi się na dworze, co też Julisia postanowiła uczynić. Prosta sprawa dziecko wyspane, dziecko zadowolone. Mama przyjemnie zmęczona, bo po długim okresie taki spacer to spory wysiłek dla nóg, ale warto było.
Niestety zima wraca do nas jeszcze na tydzień, i niech lepiej szybko mija, bo wtedy już na dobre zawita wiosna. Czekam.
P.S Julka chodzi coraz lepiej, a my ze ślubnym pękamy z dumy. Myślę że jak tak dalej pójdzie to na Wielkanoc myszata będzie już pocinać.
Przepraszam was za jakość zdjęć, byłam zmuszona korzystać z telefonu, gdyż na moje nieszczęście gdzieś zapodziała się ładowarka, a juSia bez swojej lustrzanki jak bez ręki.
Przepraszam was za jakość zdjęć, byłam zmuszona korzystać z telefonu, gdyż na moje nieszczęście gdzieś zapodziała się ładowarka, a juSia bez swojej lustrzanki jak bez ręki.
Can't wait !
pozdrawiam
juSia









